czwartek, 26 listopada 2009
Takie tam.
No trochę mnie tu nie było. Spowodowane było to głównie niespodziewanie przedłużonym pobytem w Polandii. Ale nie narzekam ;) Teraz zaczyna się strasznie dużo roboty, ale skoro udało mi się zaliczyć DFDki to nie ma rzeczy niemożliwych :P Z rzeczy bardzo ważnych to...MAM INTERNET! :D No i tyle, wracam do nauki. Buzie.
wtorek, 10 listopada 2009
Granada ;)
Powiem krótko, Alhambrę TRZEBA zobaczyć na własne oczy! I Granadę też. Piękne miasto, bardzo mi się podoba ;) Na razie nie mam czasu napisać więcej, ale zdjęcia znaczą więcej niż słowa, dlatego też moje foteczki można zobaczyć tu.
A w czwartek - lot do Polski ;) 3majcie się! :)
A w czwartek - lot do Polski ;) 3majcie się! :)
wtorek, 3 listopada 2009
Wieści z różnych frontów
Hola!
Dzisiaj małe combo. Tak więc, zaczynamy!
FRONT NR 1: UCZELNIA
No jakoś leci. Właśnie obczaiłam gdzie i jak się drukuje za darmoszkę (trza mieć tylko swój papier) :D A tak poza tym to dzielnie staram się uczyć i wykonywać wszystkie zadania, które trza wykonać.
* Inżynieria Oprogramowania
Tydzień temu było oddanie 1 części dokumentacji (Opis systemu, Analiza wymagań, Słownik danych) no i wczoraj była korekta i się okazało, że jest ok ;) Tak strasznie strasznie strasznie się z tego cieszę ;) Kolejny deadline to 16 listopada - DFD&co. (czyt. m a s a k r a). Ale no nic, się jakoś zrobi.
* Bazy Danych
Pierwsze zadanie bylo wspólne z IO, więc jak najbardziej ok. Na razie nie wiem, kiedy szykuje się kolejny, tym razem już oddzielny deadline. Na jutro muszę rozrysować różne diagramiki z arkusza ćwiczeń. Nie wiem czemu, ale jakoś na prawdę lubię te bazy danych. Może dlatego, że na razie nie grzebiemy się w najciemniejszych i najbardziej zapomnianych zakątkach SQLa X.x
* Aplikacje Webowe
Z tygodnia na tydzień mamy jedno zadanko, które dzielnie z Gosią realizujemy. I jakoś idzie.
* Marketing
To jest bardzo dziwny, ale tez za razem ciekawy przedmiot. W końcu, po miesiącu, rozpoczęły się z niego zajęcia. Zajęcia są obowiązkowe. I wykład i ćwiczenia. na koniec za to nie ma egzaminu, tylko musimy do 16 grudnia napisać plan marketingowy. Dowolny produkt. Dowolna firma. i tyle. Na razie nie wiem co i jak, ale liczę, że jakoś obczaję ;P
Dodatkowo jutro z Gosią prezentujemy na wykładzie odpowiedzi na dzisiejsze zadanie z lab. Po hiszpańsku xD Nie ma to jak być hardcorem :P
* Projektowanie graficzne
Mój jedyny ASPowy rodzyneczek. I fajny rodzyneczek. Mieliśmy zaprojektować plakat A3 o jakiejś typografii i używając tylko tej typografii i różnych informacji o niej stworzyć wizualnie atrakcyjny plakat i go później wydrukować, przykleić do takiego dziwnego czegoś i oddać ;P Ja jestem na etapie przyklejania do tego dziwnego czegoś :p Ostatnio niestety zabrakło dla mnie kleju, kolejne podejście w czwartek.
* Joomla!
I się okazało, że wczoraj rozpoczął się mój megaboski kurs, ale na razie nie wiem więcej :p
I jeśli chodzi o uczelnię to chyba tyle.
FRONT NR 2: MIESZKANIE
Tutaj się dzieje całkiem wesoło. Otóż od 2 tygodni remontowane jest mieszkanie na górze. I codziennie od 8 do 17 mogę się wsłuchiwać w przepiękną symfonię dźwięków wydawanych przez wiertarkę, młotek i inne niezidentyfikowane narzędzie O.o Już mnie trochę szlag trafia. A ja mam farta i wcześniej remont odbywał się w mieszkaniu na dole. Tak więc 2 miesiące słyszę tylko odgłosy remontu ew. drących się wniebogłosy Hiszpanów za oknem. Miodzio.
Poza tym moja współlokatorka od tygodnia ma nogę w gipsie. Nie chcę wracać wspomnieniami do tych n godzin spędzonych z nią w szpitalu w oczekiwaniu na różnych ludzi. Generalnie - nie narzekajcie na polską służbę zdrowia :>
I najważniejsza wiadomość: zakładamy internet!!! xD
FRONT NR 3: WEEKEND
* Sobota
Lorca. Trzecie co do wielkości miasto regionu (choć nie wygląda...), w którym główna (i w sumie jedyną godną polecenia atrakcją) jest zamek. A dokładniej jego ruiny :P Nie ma się co tu dużo rozpisywać. Zameczek jest zameczkiem średniowiecznym, datowanym mniej więcej tak jak nasze jurajskie orle gniazda ;) Mieszkał w nim król Alfonso X El Sabio. W weekend miałam szczęście, bo była i piękna pogoda i byli też poprzebierani ludzie ;) Na jednym ze zdjęć możecie nawet zobaczyć, że Ań ujarzmia dzikie latającedrapieżniki ;p Hehe. No nic. Zdjęcia znajdziecie tu.
* Niedziela
Wszystkich Świętych. Byłam w katedrze zapalić taką elektryczną świeczkę. Lepsze to niż nic. Później byłam zobaczyć i spróbować tradycyjne (okropnie słodkie) przysmaki, które się je w ten dzień (UWAGA: Tak, Hiszpanie zawsze znajdą okazję do jedzenia i świętowania.). Do najsłynniejszych należą Kości Świętych, które są masą cukrowo - jajeczną. Ich zjedzenie ma przynieść dużo szczęścia.
Później byłam zobaczyć cmentarz. Może to dla Was dziwne, ale byłam ciekawa jak wygląda. No i wygląda trochę inaczej. Przede wszystkim są tam nazwy uliczek. I numery kwater. Idea całkiem, całkiem. Poza tym, dużo rodzin posiada grobowce rodzinne i niektóre z nich przypominają mauzolea (!). I to, co najbardziej mnie zdziwiło, choć może nie zdziwiło, ale było inne to to, że Hiszpanie w tym dniu przynoszą mnóstwo kwiatów na groby. Nie ma tak jak u nas zniczy. Palą się tylko jakieś nieliczne świeczki. Jakoś tak jestem przyzwyczajona do zniczy, które dla mnie są symbolem tego dnia... Zrobiłam tez kilka zdjęć. Są tu.
No i chyba tyle. Trzymajcie się. Papa!
Dzisiaj małe combo. Tak więc, zaczynamy!
FRONT NR 1: UCZELNIA
No jakoś leci. Właśnie obczaiłam gdzie i jak się drukuje za darmoszkę (trza mieć tylko swój papier) :D A tak poza tym to dzielnie staram się uczyć i wykonywać wszystkie zadania, które trza wykonać.
* Inżynieria Oprogramowania
Tydzień temu było oddanie 1 części dokumentacji (Opis systemu, Analiza wymagań, Słownik danych) no i wczoraj była korekta i się okazało, że jest ok ;) Tak strasznie strasznie strasznie się z tego cieszę ;) Kolejny deadline to 16 listopada - DFD&co. (czyt. m a s a k r a). Ale no nic, się jakoś zrobi.
* Bazy Danych
Pierwsze zadanie bylo wspólne z IO, więc jak najbardziej ok. Na razie nie wiem, kiedy szykuje się kolejny, tym razem już oddzielny deadline. Na jutro muszę rozrysować różne diagramiki z arkusza ćwiczeń. Nie wiem czemu, ale jakoś na prawdę lubię te bazy danych. Może dlatego, że na razie nie grzebiemy się w najciemniejszych i najbardziej zapomnianych zakątkach SQLa X.x
* Aplikacje Webowe
Z tygodnia na tydzień mamy jedno zadanko, które dzielnie z Gosią realizujemy. I jakoś idzie.
* Marketing
To jest bardzo dziwny, ale tez za razem ciekawy przedmiot. W końcu, po miesiącu, rozpoczęły się z niego zajęcia. Zajęcia są obowiązkowe. I wykład i ćwiczenia. na koniec za to nie ma egzaminu, tylko musimy do 16 grudnia napisać plan marketingowy. Dowolny produkt. Dowolna firma. i tyle. Na razie nie wiem co i jak, ale liczę, że jakoś obczaję ;P
Dodatkowo jutro z Gosią prezentujemy na wykładzie odpowiedzi na dzisiejsze zadanie z lab. Po hiszpańsku xD Nie ma to jak być hardcorem :P
* Projektowanie graficzne
Mój jedyny ASPowy rodzyneczek. I fajny rodzyneczek. Mieliśmy zaprojektować plakat A3 o jakiejś typografii i używając tylko tej typografii i różnych informacji o niej stworzyć wizualnie atrakcyjny plakat i go później wydrukować, przykleić do takiego dziwnego czegoś i oddać ;P Ja jestem na etapie przyklejania do tego dziwnego czegoś :p Ostatnio niestety zabrakło dla mnie kleju, kolejne podejście w czwartek.
* Joomla!
I się okazało, że wczoraj rozpoczął się mój megaboski kurs, ale na razie nie wiem więcej :p
I jeśli chodzi o uczelnię to chyba tyle.
FRONT NR 2: MIESZKANIE
Tutaj się dzieje całkiem wesoło. Otóż od 2 tygodni remontowane jest mieszkanie na górze. I codziennie od 8 do 17 mogę się wsłuchiwać w przepiękną symfonię dźwięków wydawanych przez wiertarkę, młotek i inne niezidentyfikowane narzędzie O.o Już mnie trochę szlag trafia. A ja mam farta i wcześniej remont odbywał się w mieszkaniu na dole. Tak więc 2 miesiące słyszę tylko odgłosy remontu ew. drących się wniebogłosy Hiszpanów za oknem. Miodzio.
Poza tym moja współlokatorka od tygodnia ma nogę w gipsie. Nie chcę wracać wspomnieniami do tych n godzin spędzonych z nią w szpitalu w oczekiwaniu na różnych ludzi. Generalnie - nie narzekajcie na polską służbę zdrowia :>
I najważniejsza wiadomość: zakładamy internet!!! xD
FRONT NR 3: WEEKEND
* Sobota
Lorca. Trzecie co do wielkości miasto regionu (choć nie wygląda...), w którym główna (i w sumie jedyną godną polecenia atrakcją) jest zamek. A dokładniej jego ruiny :P Nie ma się co tu dużo rozpisywać. Zameczek jest zameczkiem średniowiecznym, datowanym mniej więcej tak jak nasze jurajskie orle gniazda ;) Mieszkał w nim król Alfonso X El Sabio. W weekend miałam szczęście, bo była i piękna pogoda i byli też poprzebierani ludzie ;) Na jednym ze zdjęć możecie nawet zobaczyć, że Ań ujarzmia dzikie latającedrapieżniki ;p Hehe. No nic. Zdjęcia znajdziecie tu.
* Niedziela
Wszystkich Świętych. Byłam w katedrze zapalić taką elektryczną świeczkę. Lepsze to niż nic. Później byłam zobaczyć i spróbować tradycyjne (okropnie słodkie) przysmaki, które się je w ten dzień (UWAGA: Tak, Hiszpanie zawsze znajdą okazję do jedzenia i świętowania.). Do najsłynniejszych należą Kości Świętych, które są masą cukrowo - jajeczną. Ich zjedzenie ma przynieść dużo szczęścia.
Później byłam zobaczyć cmentarz. Może to dla Was dziwne, ale byłam ciekawa jak wygląda. No i wygląda trochę inaczej. Przede wszystkim są tam nazwy uliczek. I numery kwater. Idea całkiem, całkiem. Poza tym, dużo rodzin posiada grobowce rodzinne i niektóre z nich przypominają mauzolea (!). I to, co najbardziej mnie zdziwiło, choć może nie zdziwiło, ale było inne to to, że Hiszpanie w tym dniu przynoszą mnóstwo kwiatów na groby. Nie ma tak jak u nas zniczy. Palą się tylko jakieś nieliczne świeczki. Jakoś tak jestem przyzwyczajona do zniczy, które dla mnie są symbolem tego dnia... Zrobiłam tez kilka zdjęć. Są tu.
No i chyba tyle. Trzymajcie się. Papa!
Subskrybuj:
Posty (Atom)