wtorek, 29 grudnia 2009

Święta, święta i znów w Murcji.

Hej ludziki. Jak Wam minęły święta? Mnie bardzo miło ;) Jak większość pewnie wie, tegoroczne Boże Narodzenie spędziłam na północy Hiszpanii razem z moją kuzynką. I strasznie się cieszę, że zdecydowałam się pojechać ;) Podróż trwała aż 11h, choć muszę powiedzieć, że jadąc do Logroño aż taki mi tak to nie dało w skórę, co wracając. Ale to inna bajka. Generalnie zwiedziłam to co w Logroño najlepsze i najważniejsze (czyli np. winnicę, gdyż region La Rioja,którego Logroño jest stolicą, jest słynny na całą Hiszpanię jak i Europę właśnie z produkcji win), a także odwiedziłam Pamplonę (stolicę regionu Navarra), gdzie odbywają się słynne Encierros, czyli gonitwa ludzi i byków. Oba te miasta leżą również na trasie słynnego Camino de Santiago, więc jeśli ktoś się wybiera na ten szlak to na pewno tu zawita ;)

I muszę Wam coś powiedzieć. Z takich moich obserwacji. Myślałam, że w Polsce na święta się dużo je. Myliłam się...

Tutaj podrzucam Wam kilka zdjęć ;)

Zakończę cytując napis z magnesu mojej kuzynki : "Życie jest zbyt krótkie, aby pić kiepskie wino." Przemyślcie to ;)

Ciao!

wtorek, 22 grudnia 2009

Wesołych Świąt, czyli...

... F E L I Z N A V I D A D ! ! ! :)

niedziela, 13 grudnia 2009

Madryt

No wiem, że już minął tydzień. No wiem wiem. Ale mam dla Was zdjęcia :) O tu (z podpisami! :P). Generalnie widziałam chyba wszystko, co można zobaczyć. Hi hi. A teraz szara rzeczywistość,czyli markjeting czeka. Snif snif.

czwartek, 26 listopada 2009

Takie tam.

No trochę mnie tu nie było. Spowodowane było to głównie niespodziewanie przedłużonym pobytem w Polandii. Ale nie narzekam ;) Teraz zaczyna się strasznie dużo roboty, ale skoro udało mi się zaliczyć DFDki to nie ma rzeczy niemożliwych :P Z rzeczy bardzo ważnych to...MAM INTERNET! :D No i tyle, wracam do nauki. Buzie.

wtorek, 10 listopada 2009

Granada ;)

Powiem krótko, Alhambrę TRZEBA zobaczyć na własne oczy! I Granadę też. Piękne miasto, bardzo mi się podoba ;) Na razie nie mam czasu napisać więcej, ale zdjęcia znaczą więcej niż słowa, dlatego też moje foteczki można zobaczyć tu.

A w czwartek - lot do Polski ;) 3majcie się! :)

wtorek, 3 listopada 2009

Wieści z różnych frontów

Hola!

Dzisiaj małe combo. Tak więc, zaczynamy!

FRONT NR 1: UCZELNIA

No jakoś leci. Właśnie obczaiłam gdzie i jak się drukuje za darmoszkę (trza mieć tylko swój papier) :D A tak poza tym to dzielnie staram się uczyć i wykonywać wszystkie zadania, które trza wykonać.

* Inżynieria Oprogramowania

Tydzień temu było oddanie 1 części dokumentacji (Opis systemu, Analiza wymagań, Słownik danych) no i wczoraj była korekta i się okazało, że jest ok ;) Tak strasznie strasznie strasznie się z tego cieszę ;) Kolejny deadline to 16 listopada - DFD&co. (czyt. m a s a k r a). Ale no nic, się jakoś zrobi.

* Bazy Danych

Pierwsze zadanie bylo wspólne z IO, więc jak najbardziej ok. Na razie nie wiem, kiedy szykuje się kolejny, tym razem już oddzielny deadline. Na jutro muszę rozrysować różne diagramiki z arkusza ćwiczeń. Nie wiem czemu, ale jakoś na prawdę lubię te bazy danych. Może dlatego, że na razie nie grzebiemy się w najciemniejszych i najbardziej zapomnianych zakątkach SQLa X.x

* Aplikacje Webowe

Z tygodnia na tydzień mamy jedno zadanko, które dzielnie z Gosią realizujemy. I jakoś idzie.

* Marketing

To jest bardzo dziwny, ale tez za razem ciekawy przedmiot. W końcu, po miesiącu, rozpoczęły się z niego zajęcia. Zajęcia są obowiązkowe. I wykład i ćwiczenia. na koniec za to nie ma egzaminu, tylko musimy do 16 grudnia napisać plan marketingowy. Dowolny produkt. Dowolna firma. i tyle. Na razie nie wiem co i jak, ale liczę, że jakoś obczaję ;P
Dodatkowo jutro z Gosią prezentujemy na wykładzie odpowiedzi na dzisiejsze zadanie z lab. Po hiszpańsku xD Nie ma to jak być hardcorem :P

* Projektowanie graficzne

Mój jedyny ASPowy rodzyneczek. I fajny rodzyneczek. Mieliśmy zaprojektować plakat A3 o jakiejś typografii i używając tylko tej typografii i różnych informacji o niej stworzyć wizualnie atrakcyjny plakat i go później wydrukować, przykleić do takiego dziwnego czegoś i oddać ;P Ja jestem na etapie przyklejania do tego dziwnego czegoś :p Ostatnio niestety zabrakło dla mnie kleju, kolejne podejście w czwartek.

* Joomla!

I się okazało, że wczoraj rozpoczął się mój megaboski kurs, ale na razie nie wiem więcej :p

I jeśli chodzi o uczelnię to chyba tyle.

FRONT NR 2: MIESZKANIE

Tutaj się dzieje całkiem wesoło. Otóż od 2 tygodni remontowane jest mieszkanie na górze. I codziennie od 8 do 17 mogę się wsłuchiwać w przepiękną symfonię dźwięków wydawanych przez wiertarkę, młotek i inne niezidentyfikowane narzędzie O.o Już mnie trochę szlag trafia. A ja mam farta i wcześniej remont odbywał się w mieszkaniu na dole. Tak więc 2 miesiące słyszę tylko odgłosy remontu ew. drących się wniebogłosy Hiszpanów za oknem. Miodzio.

Poza tym moja współlokatorka od tygodnia ma nogę w gipsie. Nie chcę wracać wspomnieniami do tych n godzin spędzonych z nią w szpitalu w oczekiwaniu na różnych ludzi. Generalnie - nie narzekajcie na polską służbę zdrowia :>

I najważniejsza wiadomość: zakładamy internet!!! xD

FRONT NR 3: WEEKEND

* Sobota

Lorca. Trzecie co do wielkości miasto regionu (choć nie wygląda...), w którym główna (i w sumie jedyną godną polecenia atrakcją) jest zamek. A dokładniej jego ruiny :P Nie ma się co tu dużo rozpisywać. Zameczek jest zameczkiem średniowiecznym, datowanym mniej więcej tak jak nasze jurajskie orle gniazda ;) Mieszkał w nim król Alfonso X El Sabio. W weekend miałam szczęście, bo była i piękna pogoda i byli też poprzebierani ludzie ;) Na jednym ze zdjęć możecie nawet zobaczyć, że Ań ujarzmia dzikie latającedrapieżniki ;p Hehe. No nic. Zdjęcia znajdziecie tu.

* Niedziela

Wszystkich Świętych. Byłam w katedrze zapalić taką elektryczną świeczkę. Lepsze to niż nic. Później byłam zobaczyć i spróbować tradycyjne (okropnie słodkie) przysmaki, które się je w ten dzień (UWAGA: Tak, Hiszpanie zawsze znajdą okazję do jedzenia i świętowania.). Do najsłynniejszych należą Kości Świętych, które są masą cukrowo - jajeczną. Ich zjedzenie ma przynieść dużo szczęścia.
Później byłam zobaczyć cmentarz. Może to dla Was dziwne, ale byłam ciekawa jak wygląda. No i wygląda trochę inaczej. Przede wszystkim są tam nazwy uliczek. I numery kwater. Idea całkiem, całkiem. Poza tym, dużo rodzin posiada grobowce rodzinne i niektóre z nich przypominają mauzolea (!). I to, co najbardziej mnie zdziwiło, choć może nie zdziwiło, ale było inne to to, że Hiszpanie w tym dniu przynoszą mnóstwo kwiatów na groby. Nie ma tak jak u nas zniczy. Palą się tylko jakieś nieliczne świeczki. Jakoś tak jestem przyzwyczajona do zniczy, które dla mnie są symbolem tego dnia... Zrobiłam tez kilka zdjęć. Są tu.

No i chyba tyle. Trzymajcie się. Papa!

poniedziałek, 26 października 2009

Wiatraki

Hola ludziki :)

Ten weekend zasadniczo spędziłam nad dwoma rzeczami:

1) Szukałam wiatraków w polu.
2) Walczyłam z wiatrakami, czyli pisałam dokumentację projektu na IO

Wydaje mi się, że bardziej zainteresują Was zdjęcia z zajęcia nr 1, niż pdf po hiszpańsku z nr 2 :P Tak więc tutaj i tu możecie coś tam znaleźć miłego dla oka ;)

Pozdrawiam serdecznie :)

poniedziałek, 12 października 2009

Weekend na północy cz.1

Na razie nie mam dużo czasu, bo mi lap pada, ale podsyłam Wam zdjęcia ;) Jutro postaram się napisać więcej ;)

Zdjęcia są tu

czwartek, 8 października 2009

Słoneczny raport

Hola hola! Internet działa mi tylko w oknie, więc właśnie z tego miejsca do Was piszę :P Tutaj wszystko ok, słoneczko świeci, jest całkiem przyjemnie (27-30ºC - nie bijcie! :>). A tak poza tym to już powoli zaczynają się takie poważniejsze zajęcia no i przede wszystkim - laboratoria. Ale chyba nie będzie źle. Bardzo podoba mi się to, że na niektórych laboratoriach mamy się pojawiać, gdy nas najdzie taka potrzeba, czyli gdy trzeba coś skonsultować, a nie że zawsze. Jakoś tak bardziej to przemyślane chyba. Ale zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce :p Ofc już się pojawiają pierwsze zadania i projekty, do których kurde trzebaby w końcu usiąść...:P

A wczoraj byłam na imprezce z mafią polską :P Okazało się, że naszych Rodaków jest tu straaaaaaaaaaasznie dużo :P Ale bardzo fajniście było ;) I nawet był...minikurs salsy xD Niah niah ]:->

No i chyba tyle. Teraz zaczyna się dla mnie długi weekend (bo ost raz nie mam zajęć w piątki). Chyba pojadę gdzieś na północ regionu...

Buziaki

sobota, 3 października 2009

Problemy techniczne O.o

Znowu nie mam sieci. Zniknęła tak samo szybko jak się pojawiła. Tak więc teraz by móc coś napisać znowu muszę wystawiać lapa za okno i modlić się by złapało zasięg. Bosko. Do tego od wczoraj moja polska komórka wariuje i nie wysyła smsów (znaczy wysyła, ale nie dochodzą ;/) Tak więc jestem tu trochę odcięta od świata. Liczę, że wszystko się jakoś szybko rozwiąże, a na razie będę zabierać lapa na uczelnię i tam korzystać z sieci. Jeśli ktoś odczuwa dyskomfort to przepraszam, ale na prawdę nie jest to z mojej winy.

Pozdrawiam

środa, 30 września 2009

No i skończylo się rumakowanie...

...i zaczęła się uczelnia. Na szczęście jest to mniej hardcore'owe niż w Polsce, gdyż na razie mam tylko same wykłady, a laborki zaczynam dopiero w przyszłym tygodniu. Ale i tak boli, że już się zaczęło. Jeśli chodzi o rozumienie treści wykładów to nawet nie jest źle, są udostępnione pdfy, więc da się żyć. Niestety plan jest dość koślawy, ale no cóż. Dobrze, że internet dobrze działa :P Z takich obserwacji różnych to muszę Wam powiedzieć, że mam cholernie niestrategiczny kolor włosów - od razu mnie widać na sali (a także widać, gdy mnie nie ma O.o), gdyż poza mną wszyscy mają ciemne włosy :P No ale cóż. Życie. Wykładowcy jak na razie dość wyrozumiali, ale to niestety nie będzie trwało wiecznie...

Na szczęście udało mi się już załatwić wszystkie papierki itd, teraz czekam tylko na migawkę (kartę magnetyczną :P) i już wsioooo :) Autobus na uczelnie jedzie 30 min, do przystanku mam okolo 10 min. Bilet w jedną stronę kosztuje 1,15 €, karnet uniwersytecki unibono na miesiąc bez limitu przejazdu - 20 € (tak, na niego czekam). To tak w kwestii informacji praktycznych :P

No nic, tu możecie znaleźć mój plan zajęć (-> horario_annamaria). I teraz tak: niebieskie - wykłady, zielone - lab, żółte - na ASP.

Buziaki i powodzenia na Waszych uczelniach!

poniedziałek, 21 września 2009

Cartagena

Hola ;)

Tak, cały czas walczę z internetem. Tylko teraz coraz bardziej wqrza mnie jego brak. Chyba się w końcu skończy na instalacji zwykłej sieci w mieszkaniu. Ech. No nic. Zapewne jesteście ciekawi co tam u mnie słychać. No to powiem Wam, że całkiem fajnie tu ;)

W sobotę byliśmy w Cartagenie! Gosia M., Gosia S., Sebastian, Jose (znajomy Hiszpan) i ja ;) pojechaliśmy tam razem z osobami z jednego ze stowarzyszeń młodzieżowych. Dostaliśmy od nich kapelusik i chustę (by się nie zgubić ;p). W każdym razie po godzinie jazdy dotarliśmy do Catrageny. Pierwszym punktem programu był teatr rzymski. Szczerze powiedziawszy to nic nadzwyczajnego (zobaczycie zdjęcia), no ale trza się o tym przekonać na własne oczy :p Następnie poszliśmy do muzeum sztuki, gdyż właśnie odbywała się tam wystawa rzeźb Rodina. Tam pochodziliśmy, porobiliśmy zdjęcia i poszliśmy coś zjeść. To coś okazało się wielgaśną (i tanią) kanapką. Uff. Jakoś udało się nam to pozjadać (z drobną pomocą Sebastiana w moim przypadku ;p). W ramach siesty połaziliśmy troszkę po porcie, poleżeliśmy, a dokładniej poleżałyśmy na betonie majtając nogami nad wodą ;) Cudownie ;) Uwielbiam stać, patrzeć na keję i morze i czuć na sobie wiatr znad wody ;) Następnym punktem programu bylo muzeum archeologii morskiej, przed którym stały fajne litery (zdjęcia). Muzeum jest ciekawe, interaktywne i okazało się, że tego dnia był wstęp wolny, więć 3€ zostało nam w kieszeni ;) Haha. Następnie połaziliśmy po okolicy, wleźliśmy do parku z zamkiem (ofc está en obras ;p), porobiliśmy fotki pawiom (w sensie, że ptakom ;p) i poszliśmy na plac, by zobaczyć spektakl Kartagińczycy i Rzymianie. No fajne, ale zachwytów nie ma. Dużo bardziej podobało mi się na Moros y Cristianos, ale pewnie to zasługa niesamowitych kostiumów. Na koniec poszlismy zobaczyć "obozy" w/w i około 23 zmęczeni wrócilismy do Murcji.

Bardzo mi się podobała ta nasza wycieczka ;) Największą rozrywką okazały się być...kapelusze! Przy większym wietrze spadały z głowy i trza było je gonić,ew. można było z nimi robić różne dziwen rzeczy ;p Z ciekawszych przypadków; podczas przechadzki w porcie pannie Małgorzacie S. wpadł kapelusz do fontanny. Niestety, dzielny Sebastian P. nie był w stanie go wydobyć drogą lądową.Na szczęście mieli przy sobie pannę Annę S., dla której niestraszne sa fontanny. Wskoczyła do wody, wzięła kapelusz i odwróciła się. Fontanna tylko na to czekała. Ku wielkiemu zdziwniu panny Anny S. zaczęła chwalić się, jak to ona umie pryskać wodą na każdą stronę. Na szczęście panna Anna S.znajdowała się na wylocie, tak więc nie miała nic mokrego poza miejscem, w którym plecy tracą swoją szlachetną nazwę ;p

A tutaj są dla Was zdjęcia. I tu też.

Trzymajcie się, papa :)

czwartek, 17 września 2009

Dużo zdjęć :P

Nie mam teraz czasu napisać więcej, więc tylko podzielę się z Wami zdjęciami z ostatniego tygodnia :)

Moros y Cristianos: tu

Trzeci tydzień: tu

Do zobaczenia ;)

wtorek, 15 września 2009

Corrida

Tak, byłam. Uczucia mam...mieszane. Serio. Nie potrafię powiedzieć, co o tym myślę. Ale mogę Wam pokazać zdjęcia :) Są tu.

sobota, 12 września 2009

Wiadomości ;D

O kurczaki, ale mnie tu dawno nie bylo. Jejciu. Tak, cały czas mam jazdy z siecią, ale liczę, że jakoś na dniach się to jednak uda naprawić...Ech ech. No nic. Zapewne jesteście ciekawi, co tu słychać. A dzieje się, dzieje ;) Hihi. Znowu odwiedziłam Huertos i tym razem spróbowałam (podobno) mięsa lwa!!! Jejciu. I także odkryłam, że na jednym ze stanowisk prezentuje się...Polska :D Serio serio. Można tam spróbować bigosu, kiełbaski z grilla, kabanosa, pierogów, a także piw: Okocim, Lech, Tyskie i nie wiem jakich jeszcze ;P Hehe. Rodacy skryli się pod nazwą Copernicus (nawet tu mnie Koper prześladuje :p). Jak na razie znajomym Hiszpanom smakował nasz polski bigosik ;) Szkoda, że nie było pajdy chleba ze smalcem, solą i ogórkiem kiszonym ;p I do tego wódzia na popitę ;p Hehe. No cóż, huertos trwają do 14, może jeszcze tam wrócę i znów odkryję jakieś nowe smaki ;)

Z takich innych wydarzeń, to miałam test językowy. Szczerze mówiąc spodziewałam się jakiś kilku pytań z gramatyki i testu czytania ze zrozumieniem. Myliłam się. Tu nie ma żadnej manany. Miałam 'przyjemność' odpowiedzieć na 100 (?!) pytań z gramatyki, napisać pięć krótkich tekstów, a także wyrazić się ustnie :p Cudownie. W poniedziałek zaczynam już kurs językowy i wtedy też się dowiem, do ktorej grupy udało mi się zakwalifikować. Trza się zacząć w końcu uczyć, bo się człowiek rozleniwił :p

Bardzo ciekawym dniem był czwartek, 10 września. Wtedy też się okazało, że niektórym tu znany kolega Igor jest właśnie w Murcji i chce się spotkać ;) No to się spotkaliśmy, pogadaliśmy, a następnie poszliśmy na dworzec autobusowy, go odprowadzić na autobus (o 15), a także odebrać Gosię i Sebastiana (o 14.15), którzy właśnie przyjechali do Hiszpanii. Autobus z Alicante sie jednak trochę spóźnił, więc w sumie wyszło na to, że najpierw pożegnałyśmy się z Igorem, a dosłownie 5 min później przywitaliśmy Gosię i Sebastiana :) Później jedzonko, mały spacerek po mieście i rozlokowanie do właściwych mieszkań. Mieliśmy małe problemy ze znalezieniem mieszkania Gosi, ale na szczęście w końcu się jakoś udało ;) Ciekawy ma pokój :) Hihi.

A wczoraj miałyśmy miłą niespodziankę, gdyż wyżej wymienieni Gosia S. i Sebastian P. postanowili zrobić nam śniadanko (ok 14 ale co tam ;D). Było przepyszne :DDD Hihi. Później razem ze znajomymi Hiszpanami byłam na actividades w Molinie (wioska koło Murcji). Graliśmy w różne gry, robiliśmy glupie zdjęcia - generalnie było wesoło ;) Panowie pozapisywali mi różne hiszpańskie mądrości, których może jednak nie będę tu przytaczać :p No i chyba tyle. Dzisiaj idę na corridę. Tak, taką prawdziwą. Trochę sie boję, ale no cóż. Chcę to raz w życiu zobaczyć.

3majcie się ludziki :)

PS: I mam też dla Was kilka zdjęciów, o tu :)

poniedziałek, 7 września 2009

Feria de Murcia ;)

Hola amigos! :D Troszkę mnie tu nie było, ale zaraz postaram się Wam powiedzieć co się w tym czasie działo ;) Otóż 3 sierpnia rozpoczęła się Feria de Murcia, czyli jedna wielka fiesta w Murcji trwająca do 14 września (więcej info tu) ;D Dzieje się tu dużo różnych rzeczy, z takich ciekawszych można wymienić choćby możliwość spróbowania lokalnych produktów i win ;) Oczywiście, że tam byłam (i jeszcze wrócę ;p). m Karnet kosztuje 9 €, ale są w nim zawarte bony na tapas, wina, piwa, i niespodziankę :) No i oczywiście jest ważny aż
do 14 września :) Nio to z ciekawszych rzeczy jakiem tam próbowałam to jest gaspacho andaluz (ale mi nie smakowało ;p), pastel con carne, czyli ciasto z mięsem i jajkiem - da się zjeść no i różne winka z okolicznych wiosek - mniam ;D Były też rózne darmowe degustacje, z których najbardziej przypadał mi degustacja serów ;) A w czasie jednej z takich promocji rozdawali kapelusiki xD Hehe, no oczywiście, że mam :P Nio i tyle ;) Zapowiada się jeszcze dużo róznych atrakcji i sądzę, że z większości skorzystam ;D A co! :D

Pozdrawiam serdecznie ;)

czwartek, 3 września 2009

Mercado, czyli targ

W czwartki, koło naszego mieszkanka jest targ. W sumie to taki rynek. Kilka ulic jest zajętych różnego rodzaju owocami, warzywami, sprzętami, ciuchami itd. W większości są to ci sami chińscy producenci, więc prawie jak w domu :p W każdym radzie dzielnie przeszłyśmy przez większość stanowisk i kupiłyśmy sobie troszkę owocków (zdjęcie) ;) Na pewno jeszcze nie raz tam wrócimy :P

Po drodze odkryłyśmy Mercadonę ;D I jest ona bliżej mieszkanka niż tamta, hurra ;) Poniżej wrzucę kilka przykładowych cen produktów (ofc wersja studencka- najtańsza ;p):

chleb tostowy: 0.60 €
bagietka: 0.90 €
woda niegazowana (5 l): 1 €
jogurt x 4: 0.60 - 1.25 €
ser: od 1 €
sok: 0.75 - 1 €
mąka: 0.40 €
pieprz: 0.50 €
sól: 0.20 €
szynka kanapkowa: 1.75 €
salami: 1.25 €
6 jaj: 0.85 €
olej: 1 €
masło: 1.50 €

Daje radę ;)

Adios!

środa, 2 września 2009

wtorek, 1 września 2009

Estar en obras...

Wiecie, co znaczy to wyrażenie? Ja wiem, aż za dobrze. Estar en obras oznacza 'być w trakcie budowy / remontu'. Generalnie WSZYSTKO jest w trakcie budowy / remontu O.o Mieszkanie pod nami, budynek na przeciw naszego a dzisiaj nawet...nasze własne mieszkanie. Ech. Już nie mogę znieść dźwięku wiertarki :/ Generalnie muszę Wam powiedzieć, że jest tu strasznie głośno. Szczególnie w nocy. Najgorsze są te piędziperdy, których jest tutaj baaaardzo dużo (moim skromnym zdaniem jest ich ZA dużo...). No nic. Dzisiejszy dzień był ciężki. Właśnie przez ten hałas. Dlatego wybaczcie moją chwilową elokwencję, ale jest to wszystko na co mnie teraz stać.

A i nadal mam kłopoty z siecią w mieszkaniu. Miodzio.

Ale byście nie myśleli, że mi jest źle to Wam powiem, że się bardzo cieszę, że tu jestem ;)

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Wieści z Hiszpanii :)

No hej hej ludziki, na razie mam sieć na Placu uniwersyteckim. Siedzę tutaj z lapem na kolanach, słuchawkami na uszach i ogólnie wyglądam dość komicznie, ale co tam ;P Przez ostatnie dni zaczęłam się przyzwyczajać do hiszpańskiego stylu bycia, czyli fiesta, siesta i mañana :) Ale nie narzekam. W sobotę byłyśmy z Gosią na plaży w Santiago de la Ribera (3,5 € w jedną stronę autobusem):) I muszę Wam powiedzieć, że było bardzo fajnie (choć oczywiście MUSIAŁAM się trochę przypiec O.o). Wkrótce poumieszczam jakoś więcej zdjęć, ale teraz muszę mykać, bo mi powoli bateria siada...

3majcie się cieplusio ;)

czwartek, 27 sierpnia 2009

Poznaj swoją dzielnicę :)

Hej ludziki!

Dzisiejszy dzień minął na przechadzkach to tu, to tam. Zwiedziłyśmy z Gosią najbliższą i taką ciut dalszą okolicę (choć tu w sumie wszędzie jest blisko ;P) i kupiłyśmy różne rzeczy (jest prawdą to, co mówią - w Mercadonie jest najtaniej). Generalnie w Murcji w sierpniu nikogo nie ma. Wszyscy jadą na playę i działają tylko nieliczne sklepy, a do tego wszędzie, dokładnie wszędzie są remonty. Zobaczymy, jak to będzie wyglądać we wrzesniu. Udało mi się dzisiaj też zalatwić hiszpański numer (w sieci Yoigo). Wracając do dzisiejszego dnia. Po powrocie ze spacerku (przy drobnych 37 stopniach) urządziłyśmy sobie małą, prywatną siestę czyli wylegiwanie się na łóżeczkach ;D A teraz znowu korzystamy z dobroci LoLo i korzystamy z institutowej sieci. Póki co, niestety, mamy problemy w internetem w mieszkaniu, ale to dłuższa odpowieść...

Jeśli jesteście ciekawi mojego pokoiku, to zapraszam tu.

¡Hasta luego!

środa, 26 sierpnia 2009

I w Murcji ;)


Hola! No i stało się! Jestem w Murcji! A dokładniej - jesteśmy ;) Podróż była ciężka...

O 1 wyjechaliśmy z Łodzi, aby po 2,5 h godzinki dotrzeć na Okęcie. Później nerwowe oczekiwanie, check - in, ostatnie uściski i poleciałyśmy! W powietrzu troszkę się pokimało, troszkę pogadało i po 3,5h wylądowałyśmy w niekoniecznie słonecznym, ale bardzo dusznym Alicante :P Oczywiście udało nam się najeść trochę starchu, bo przy odbieraniu bagażu, po tym jak każda z nas miala połowę swoich rzeczy - zatrzymała się taśma! Oj tylko Ci, którzy tego doświadczyli wiedzą jakie to nieprzyjemne uczucie. Na szczęście okazało się, że resztę bagaży można odebrać prz innym pasie (dlaczego? - nie pytajcie). Co się strachu najadłyśmy to nasze. W każdym razie takie zmęczone choć całkiem szczęśliwe postanowiłyśmy pójść i sobie odpocząć (w ciekawych pozycjach - zdjęcie). A później (za szybko) zdecydowalyśmy się pójść na autokar i czkałyśmy ponad godzinkę na patelnii :P Autokar na szczęście przyjechał, kilku miłych panów pomogło nam wrzucić bagaże do luków no i...pojechałyśmy! Muszę Wam powiedzieć, że są tu zupełnie inne krajobrazy, niż te, które mamy w Polsce. Niesamowite! Aż nie chce mi się wierzyć, że tak niedawno wyjechałam. W najbliższym czasie postaram się troszkę pofotografować ;)
Ale wracając do naszej podróży - na dworcu czekał na nas LoLo, który poopowiadał nam troszkę o mieszkaniach, pomógł nieść bagaże, a także pojechał z nami do HQ Instituto Hispánico, a później zaprowadził nas do mieszkanka.Wiadomość dnia: Gosia będzie ze mną mieszkać przez przynajmniej tydzień (jak nie więcej), dopóki nie wyremontują Jej świeżo zaklepanego mieszkanka ;) Ale fajnie, nie? :)
A teraz kilka słówo mieskzanku. Jest takie jak na zdjęciach, tyle że cieplejsze i fajniejsze i bardziej hałaśliwe ;P Ale podobno do połowy września mają pokończyć wszystkie remonty. Uff. Muszę przyznać, że właściciel mieszkania jest przesympatyczny, a jego żona jeszcze bardziej ;) Hehe. Przyszła do nas by się spytać, czy jeszcze czegos nie potrzebujemy, obiecała przynieść żelazko i wyznaczyła nowy trend w gotowaniu wody na herbatę - w mikrofali xD

A teraz siedzimy w Instituto i korzystamy z dobroci LoLo, a dokładniej z panującego tu internetu :p Jutro pójdziemy spróbować załatwić dostęp do wifi z uniwerku ;) Trzymajcie kciuki! Ja mykam, po jednak troszkę zmęczona jestem...

Papa ;)

wtorek, 25 sierpnia 2009

I już!

Stało się. Następne wieści już z Murcji. ¡Hasta luego! :)

PS: Już nam przyszedł grant :D

Noc

Ostatnia noc w domu. Dziwnie tak. Inaczej. Teraz tylko trzeba czekać. I fru.

piątek, 21 sierpnia 2009

News

Mam dla Was wiadomość. Czy dobrą czy złą - oceńcie sami :p Mam już bilecik powrotny. Zatem w Hiszpanii spędzę dokładnie 175 dni i 17 lutego 2010 r. wrócę do Polandii. O!

środa, 19 sierpnia 2009

Mi piso, znaczy się mam gdzie mieszkać :)

No nie chwaliłam się Wam, no ale udało mi się znaleźć już mieszkanko :) Korzystałam z dobrodziejstwa jakim jest Facebook :P No serio serio. Wystarczyło zaznajomić się z Instituto Hispánico Murcia Accommondacion, przylookać ich ofertę, napisać wiadomość, przesłać kaucję no i bam! Załatwione :) Pewnie jesteście ciekawi co i jak itd i jak wygląda i gdzie jest. No dobrze, powiem Wam.

Moje mieszkanko znajduje się na C./Madrid tuż przy kampusie uniwersyteckim La Merced. Teraz sobie pewnie myślicie, że "Ale ma farta, ma rzut beretem na uczelnie i może wstawać 5 min przed rozpoczęciem zajęć.". Fajnie by było. Ale niestety (albo i stety ;p) nie studiuję literatury, prawa ani filozofii, więc muszę dygać na północne obrzeża miasta, na swój kampusik Espinardo (tam jest dosłownie WSZYSTKO). Na szczęście na uczelnie jeżdżą autobusy (numer 39), które zbierają biednych studentów z całego miasta. Na przystanek nawet nie mam tak specjalnie daleko, więc jakoś to będzie. Mam nadzieję.

Wracając do mieszkanka. Jest duże. Ma dwa tarasy. Dwa salony. Kuchnie. Dwie łazienki (podobno). I trzy pojedyncze pokoje. W tym jeden mój :) Tadam. I jak się Wam podoba? Na razie daje tylko jedna foteczkę, ale jak już tam dojadę obiecuję porobić więcej i tu zamieścić.

Już za tydzień będę spać w tym łóżku. Niesamowite. Ale to zleciało. I tam pewnie też tak zleci. Ale mimo wszystkich obaw i mieszanych uczuć - już się nie mogę tego doczekać :D

Obiecuję Wam dzielnie relacjonować co i jak. Może znajdą się tacy, co to będą czytać.

O a tu mapka dla ciekawskich:


Wyświetl większą mapę

Przygotowania, czyli totalna masakra ;p

Znaczy ja już mam tu wszystko naszykowane i prawie wszystko popakowane, ale cały czas wychodzą jakieś nowe rzeczy, że to by się w sumie przydało, to też, to może nie, ale to drugie to bardzo, bo jak nie weźmiesz stąd to później za euro to będziesz musiał(a) kupować, ale z drugiej strony to waży i zajmuje miejsce, a czy to na pewno jest potrzebne, a może jednak nie, ale przecież na pół roku jedziesz, więc musisz to mieć, ale limit bagażowy, więc może to wypakuj, ale w sumie to czy ty to uniesiesz, tylko to zabierz, bo to niezbędne jest i nie zapomnij o tym, bo w razie czego będziesz płakać, tylko pamiętaj, by tego nie zgubić,....

No cóż, życie. A już za tydzień - ¡Viva España!*

* mimo wszystko jest jakaś taka niepewność, nie myślcie, że nie. Ale jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B. Będzie przecież fajnie. Musi być :)

poniedziałek, 13 lipca 2009

Wieści z frontu

Ale mnie tu dawno nie było, ojojoj, przepraszam Was. To był dość napięty okres, ale już śpieszę by poinformować co się udało załatwić, a co jeszcze zostało. A załatwić udało się dość dużo :)

¿Co się udało załatwić?

1. Zapisałam się na darmowy kurs językowy dla erazmusów (i tym razem dostałam potwierdzenie e - mailem xD)
2. Zapisałam się na sesję orientacyjną (tak, ja też nie do końca wiem o co kaman, ale kazali to się zapisałam :P)
3. Podpisałam umowę i dostałam Kartę Erazmusa (taki kolorowy świstek z moimi prawami i obowiązkami O.o)

¿Co zostało?

1. Mieszkanko
2. NFZ

W międzyczasie dostałam jeszcze informację o zmianie wysokości grantów:
I grupa: 340 €
II grupa: 320 € <-Hiszpania jest tu
III grupa: 280 €

Uff uff, no to tyle, teraz można odliczać dni do odlotu...

poniedziałek, 15 czerwca 2009

A jednak nas chcą w tej Hiszpanii ;)

To już jest pewne - jedziemyyyyyyyyyyy! ;) Dostaliśmy dzisiaj wiadomość z DWZ, że przyszły dokumenty i możemy podpisywać umowę (ale to dopiero koło sierpnia). Hurra!

wtorek, 9 czerwca 2009

Ch ch ch changes...

Informacja dnia : zmienili nam godzinę odlotu z 12:10 na...7:15. Niby fajnie, bo wcześniej będziemy w Hiszpanii, ale ta wizja odprawy ok. 5.30 mnie jakoś niespecjalnie raduje -_-

Ale miło, że poinformowali, nie ? ;p

poniedziałek, 8 czerwca 2009

Validowali moje solicitud!!! :D

Ale jestem happy ;) Dostałam dzisiaj maila z Murcii, że wsio fajnie i że doszły moje dokumenty i przydzielono mi numer studenta UM ;) Mogę już się rejestrować i ogólnie różne rzeczy robić :P

Teraz czekam na letter of acceptance, który miałam jakoś w piątek dostać, ale no nie wyszło :>

niedziela, 31 maja 2009

Na tropie nowych smaków cz. 2

Tym razem postanowiłam spróbować jamón serrano*, czyli hiszpańską suszoną szynkę. W wyglądzie, smaku i sposobie przygotowania bardzo przypomina chorwacki prszut. Jeśli chodzi o moje odczucia dotyczące smaku, to muszę Wam powiedzieć, że zdarzało mi się w życiu jadać smaczniejsze rzeczy :P Na pewno spróbuję jej jeszcze raz w samej Hiszpanii, by wyrobić sobie opinię na podstawie oryginału a nie eksportowej kopii, choć nie sądzę, bym ją nagle zaczęła ubóstwiać, chociaż kto wie...:> Na razie muszę sobie wyszukać jakiś fajny przepis na tapas czy coś, by tę szynkę jakoś przerobić do formy łatwiej spożywalnej :P Jeśli to mi się uda, to nie omieszkam się pochwalić, a co! :o)

* kupiona w Almie za ok. 12 zł za paczkę

piątek, 29 maja 2009

To się staje coraz bardziej realne...

...właśnie zarezerwowałam bilet do Alicante. Wybywamy (razem z Gosią M.) dnia 26 sierpnia o godz. 12:10 z warszawskiego Okęcia, by po 3 h40 dotrzeć do (mam nadzieję) słonecznej i gorącej Hiszpanii :o)

Miałyśmy farta, bo dzisiaj się okazało, że cena biletu spadła o 100 zł, więc płaciłyśmy 379 zł (bez opłat dodatkowych) zamiast 479 zł. Nice ;) I taka mała uwaga dla osób korzystających z rezerwacji on-line norwegiana; oni jakoś tak mało kart płatniczych akceptują, dlatego przed skorzystaniem upewnijcie się, że macie gdzieś pod ręką wypukłą kartę kredytową...

Kurczę, nadal nie wierzę, że to jest już takie realne i takie namacalne... Jejciu jejciu jej! xD

środa, 27 maja 2009

Calendario Académico 2009/2010

Tak tak, to ten kalendarz, co miał być dostępny już od maja :P. W sumie to maj jeszcze jest, więc nie można im nic zarzucić, nie? :P Przejdźmy jednak do rzeczy. Z najważniejszych informacji:

Rozpoczęcie semestru: 21/09/2009 --wielki początek fiesty i mañany
Przerwa świąteczna: 23/12/2009 - 06/01/2010 --kolędowanie na obczyźnie
Koniec semestru: 15/01/2010 --nie wiem czy się należy z tego powodu cieszyć, bo po semestrze następuje...
Sesja zimowa: 16/01/2010 - 13/02/2010 -- tak, egzaminy będę zdawać po hiszpańsku...też mnie to przeraża...
A później koniec mañany i czas do domciu...

Więcej informacji tutaj .

A ja już chcę do Hiszpanii! O!

¡Nos vemos!

niedziela, 17 maja 2009

Intensywny kurs językowy, czyli Kali jeść krowa.

O! Hiszpanie podali już daty kursów językowych. Miło. Zatem sytuacja wygląda tak:

Curso Intensivo: Septiembre
Fechas de Realización: 14/09/09 - 25/09/09
Fechas de Preinscripción: 01/07/09 -06/09/09

Czyli jeszcze trochę czasu jest. Teraz tylko trzeba czekać na kalendarz roku akademickiego 2009/2010, który wg strony ma być dostępny już...w maju. Ach ta mañana ;)

Więcej informacji o kursach tu i tu.

czwartek, 14 maja 2009

O zdrowiu

Jako dziecko lekarza czuję, że mam jakiś wewnętrzny obowiązek napisać co nieco o szczepieniach i generalnie o zdrowiu. Skoro wybieramy się do Hiszpanii na dłuższy pobyt to powinniśmy się ciut tym tematem zainteresować. No to zaczynamy!

SZCZEPIENIA:

Poniżej zamieszczam listę szczepień z zaznaczeniem, które są zalecane przy wyjeździe:

WZW A - wirusowe zapalenie wątroby typu A
szczepienie niekonieczne

WZW B - wirusowe zapalenie wątroby typu B
szczepienie zalecane (w zależności od charakteru pobytu)


ŻG - Żółta gorączka
szczepienie niekonieczne

BTP - błonnica, tężec, polio
szczepienie zalecane


DB - dur brzuszny
szczepienie niekonieczne

W - wścieklizna
szczepienie niekonieczne

JZM - japońskie zapalenie mózgu
szczepienie niekonieczne

MK - szczepionka meningo-kokowa (a+c)
szczepienie niekonieczne

OPIEKA ZDROWOTNA:

Co do opieki medycznej w Hiszpanii to jest ona bezpłatna w podstawowym zakresie usług. Tutaj znajdziecie więcej informacji. Aby jednak móc z niej korzystać musimy posiadać Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ). Aby go wyrobić musimy się przegibać do najbliższej siedzimy NFZ, której łódzkie oddziały znajdują się:

Wydział Współpracy Międzynarodowej NFZ

ul. Kopcińskiego 58
90-032 Łódź
tel. 042 275 49 76

ul. Żeligowskiego 32/34
90-643 Łódź
tel. 042 275 41 49

Ja zawsze chodziłam tam na Żeligowskiego i tam jestem pewna, że wyrabiają EKUZ natomiast drugi adres jest przeze mnie nie sprawdzony, pochodzi natomiast ze strony łódzkiego oddziału NFZ, dlatego przypuszczam, że tam też się da wszystko pozałatwiać.

Aby móc się ubiegać o wydanie EKUZa należy mieć ze sobą kilka dokumentów(ze strony NFZ):

1. wniosek o wydanie Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego (dostępny tutaj)
2. w przypadku osób, zgłoszonych do ubezpieczenia zdrowotnego jako członkowie rodziny - dokument potwierdzający ubezpieczenie zdrowotne w NFZ osoby, która zgłosiła członka rodziny do ubezpieczenia zdrowotnego oraz dokument potwierdzający zgłoszenie do ubezpieczenia zdrowotnego jako członka rodziny (tu zwróćcie uwagę, by na wniosku była podana data, od której zostaliście zgłoszeni do ubezpieczenia, bo mi ostatnio zwrócili uwagę, że nie miałam tego na zaświadczeniu)
3. zaświadczenie lub legitymacja studencka wydana przez uczelnię, która powinna zawierać:

* pełna nazwa uczelni lub szkoły z dokładnym adresem i danymi kontaktowymi,
* imię, nazwisko i data urodzenia ucznia lub studenta,
* podpis osoby upoważnionej przez daną uczelnię lub szkołę do wystawienia zaświadczenia lub legitymacji studenckiej na wymienionym dokumencie,
* dokładny dzień rozpoczęcia semestru lub roku akademickiego oraz dzień zakończenia danego semestru lub roku akademickiego, w trakcie którego wnioskująca o EKUZ osoba będzie posiadała status ucznia, studenta danej szkoły lub uczelni (tu przynosimy umowę o wyjeździe na Erazmusa).

Więcej informacji tutaj.

Chyba na razie wystarczy tych informacji. Teraz trza się zająć ewentualnymi szczepieniami, czyli posprawdzać, czy mamy ważne, a jak nie to się jakoś umówić na doszczepianie (tak wiem, to nie jest przyjemne, ale czasami trza się poświęcić).

Do usłyszenia!

wtorek, 12 maja 2009

Wieczorek zapoznawczy

No prawie wieczorek, ale za to na pewno zapoznawczy :P Wczoraj po zajęciach spotkało się pięcioro wspaniałych ftimsowców wyruszających na podbój Murcji, aby się oficjalnie ze sobą zapoznać. To w takim megaskrócie :P. Generalnie może nie ustaliliśmy za dużo, ale tak sobie ogólnie ciut ciut pogadaliśmy ;) Sądzę, że dużo rzeczy jeszcze wyjdzie w praniu, ale w końcu to nie było nasze ostatnie spotkanie ;)

niedziela, 10 maja 2009

Na tropie nowych smaków cz. 1

Właśnie wcinam chorizo* (hiszpańską kiełbasę) razem z serem z winem** (jak głosiła informacja ów serek pochodzi z...Murcji :D) Pyyyycha:) Polecam wszystkim. W najbliższych tygodniach w przerwie od papierków mam ambicję troszkę popróbować nowych smaków tak, by moje kubki smakowe też były przygotowane na nadchodzące zmiany :) Postaram się pozdawać trochę wieści z kulinarnego frontu :P
¡Smacznego! :)

* Chorizo kupiłam w Almie za jakieś 8 zł za paczkę poplasterkowanej kiełbasy
** Ser z winem z Murcji (popularnie znany jako murcia al vino) również kupiłam w Almie, cena za kg to ok. 88 zł, więc w sumie stać mnie było na jakieś 4 plastry, których zakup wyniósł ok. 13 zł (au, wiem, ale było warto :))

wtorek, 5 maja 2009

Solicité, czyli veni vidi vici

Uff. Aplikowałam. Nie obyło się bez problemów, ale dzięki wskazówkom Gosi jakoś się udało toto wypełnić.

// dziękuję, dziękuję, dziękuję :)

Nadal nie dostałam maila potwierdzającego(sic!), ale założyli mi konto więc może nie jest tak źle...To teraz muszę zanieść papieruchy do dwz i...niech się dzieje wola nieba!

Ja tu jeszcze wrócę :>

czwartek, 23 kwietnia 2009

Operacja DWZ zakończona sukcesem :)

Dzisiaj w południe oddałam dokumenty wyjazdowe w DeWuZecie :) Teraz tylko trza czekać na list akceptacyjny z Murcji i podpisujemy umowę. Kurczę, już się tej Hiszpanii nie mogę doczekać...

A taka drobna uwaga, gdy będziecie szli do DWZ z papierami to zróbcie też po jednej kopii każdego z nich, bo w teorii tak trza, ale w praktyce nikt tak nie robi (oprócz mnie nadgorliwca :P). W każdym razie zaplusujecie sobie :)

Następna ważna data to 25 kwietnia: aplikacja on-line. Do usłyszenia! :)

środa, 22 kwietnia 2009

Dostałam autograf...

...smutnego dziekana pod moim LA i zgodę na wyjazd za granicę!!! :D :D :D Hurrrra! :)
Jutro: Operacja DWZ -_-

sobota, 18 kwietnia 2009

Jupi!

Jupi! Tak, dzisiaj otrzymałam autograf koordynatorki pod moim LA :D Mała rzecz a cieszy :) Teraz tylko trzeba do swoich planów przekonać samego smutnego dziekana, ale może się jakoś uda, a co! Ale nadal 3majcie kciuki, bo jak widać- to działa!

PS: Zrobiłam dziś małą inwestycję w moją hiszpańską leksykę i sprawiłam sobie słownik obrazkowy. Muszę się Wam przyznać, że niektórych z przedstawionych tam rzeczy to ja po polsku nie znam a co dopiero po hiszpańsku :P Ale na razie słowniczek robi na mnie bardzo dobre wrażenie :) A że jestem wzrokowcem, to po cichu liczę, że jakoś uda mi się ułatwić sobie naukę słówek...

PPS: A tu możecie zobaczyć (dosłownie) małe demo :P

środa, 15 kwietnia 2009

Bliżej niż dalej

Może nawet nie będzie tak strasznie źle z tymi papierkami. Dzisiaj byłam się dowiedzieć w DeWuZecie, czy dobrze rozkminiłam wszystkie tajniki papierkologii i jak się okazało jest całkiem ok. Teraz tylko trza się modlić, by koordynatorka a później dziekan zaakceptowali moje LA...Muszę jeszcze później wypełnić aplikację on-line na stronie Universidad de Murcia, ale to dopiero po 25 kwietnia i...FIN :D Generalnie już bliżej niż dalej, hurra! :) 3majcie kciuki!

wtorek, 14 kwietnia 2009

Learning Agreement 1.0.0. beta

Chyba już coś mam. Zobaczymy czy to moje coś się spodoba na uczelni :> W chwili obecnej moje LA wygląda tak (30.4 ECTS):

- Fundamentos de Ingenería del Software (7.2 ECTS)
- Diseño de Bases de Datos (4.8 ECTS)
- Fundamentos Matemáticos de la Criptología
(4.0 ECTS)
- Desarollo de Aplicaciones en Entornos Web (4.8 ECTS)
- Teoría de la Imagen (4.8 ECTS)
- Fundamentos de Marketing (4.8 ECTS)

Na razie nie mam jeszcze wpisanego języka obcego, ale coś się wymyśli :P I tak niestety się obawiam, że nawet jeśli teraz to LA przejdzie to i tak na miejscu będę musiała wprowadzać dużo zmian i przesyłać niezliczone ilości Changes to Learning Agreement, ale C'est la vie, nie jestem pierwsza osobą, która będzie miała taki problem i na pewno nie ostatnią, więc musi być dobrze, nie? :)

Wracam dalej do mojej papierkologii stosowanej...

piątek, 10 kwietnia 2009

Bezcenne odkrycie

Dokonałam dzisiaj bezcennego odkrycia! :D Znalazłam to cholerstwo, które zaprzątało mi myśli od pewnego czasu i powodowało bezsenne noce. Mam go. Ten piekielny przelicznik hiszpańskich créditos na zwykłe ECTSy. Poniżej fragment ze strony um.es:

En el sistema ECTS 60 créditos representan el volumen de trabajo de un año de estudio; normalmente 30 créditos corresponden a un cuatrimestre y 20 a un trimestre.

En nuestro sistema se considera que, en general, 90 créditos representan el volumen de trabajo de una asignatura por lo que una simple fórmula matemática nos dice que la equivalencia (aproximada) es:

  • Un crédito = Un crédito ECTS * 1'2
  • Un crédito ECTS = Un crédito * 0'8
Haha :D

czwartek, 9 kwietnia 2009

O jeden papierek do przodu

Haha XD Tak, jestem o jeden papierek do przodu! Dzisiaj udało mi się:
- założyć koto walutowe w BZ WBK
- zdobyć podpis pracownicy banku
Czyli moje "Oświadczenie o numerze konta" jest już gotowe do oddania! :)
Podsumowująć: 40% już mam*.
Aby dalej też tak gładko poszło... Zaraz zaczynam oblookiwać przedmioty na UM. Oj żeby się coś znalazło...

*tu nie jestem do końca pewna, bo jakoś na ToR nie mogę znaleźć podpisu naszego szanownego dziekana :/

wtorek, 7 kwietnia 2009

Papierkologia stosowana

Tak, dzisiaj odbyło się spotkanie informacyjne. Już wiem, że do 30-ego kwietnia muszę złożyć wszystkie możliwe papierki, czyli:

> Learning Agreement : Porozumienie o programie zajęć. Moim skromnym zdaniem najgorsza część tej imprezki. Dogadanie się tu i tam tak, by wilk był syty i owca cała. Na razie mam wrażenie, że jest to Mission Impossible, ale postaram się, by niemożliwe uczynić możliwym :>

> Transcript of Records : Wykaz zaliczeń. Do uzyskania w dziekanacie. Przez przypadek już to mam. Hurra :)

> Application Form : Nazwa mówi sama za siebie. Aplikacja. Chyba ten dokument mam wypełnić :>

> Oświadczenie o numerze konta : Żeby ONI widzieli, gdzie przesyłać grant. Jak na razie jestem na etapie szukania właściwego banku i konta walutowego. Ale na szczęście tu wszystkie formalności nie powinny przekroczyć tygodnia...

> Formularz PŁ : W sumie wypadałoby poinformować uczelnię macierzystą o chęci wyrwania się spod jej skrzydeł. Jeszcze nie mam, ale na szczęście nie wygląda to zbyt skomplikowanie.

Czyli czeka mnie kupa papierkologii i kombinatoryki stosowanej. Trzymajcie kciuki!

Więcej informacji i wieści z frontu wkrótce.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Stało się!

¡Hola amigos! Od razu uspokoję wszystkich czytelników, że ten blog będzie prowadzony w języku polskim, ale tak na dobry początek postanowiłam zaszpanować moją hiszpańszczyzną ;) Zapewne zastanawiacie się po co już dzisiaj zaczęłam tu pisać. Odpowiedź jest całkiem prosta. Dzisiaj dowiedziałam się, że zakwalifikowałam się do udziału w programie LLP, czyli popularnym Erazmusie oraz tego, że semestr zimowy 2009/2010 spędzę w słonecznej Murcji :) Muszę się Wam przyznać, że już od pewnego czasu marzyłam o tej chwili, wyobrażałam sobie jak to będzie...no i stało się!

Ten blog ma podwójne zadanie. Na razie będę w nim opisywać swoje przygotowania do wyjazdu, walkę z biurokracją, naukę języka i kultury Hiszpanii, a później będą się tu pojawiały moje subiektywne relacje z pobytu w Murcji. Może moje doświadczenia jakoś pomogą przyszłym Erazmusowcom :>

Serdecznie zapraszam do lektury i komentowania :)