3majcie się cieplusio ;)
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Wieści z Hiszpanii :)
3majcie się cieplusio ;)
czwartek, 27 sierpnia 2009
Poznaj swoją dzielnicę :)
Hej ludziki!
Dzisiejszy dzień minął na przechadzkach to tu, to tam. Zwiedziłyśmy z Gosią najbliższą i taką ciut dalszą okolicę (choć tu w sumie wszędzie jest blisko ;P) i kupiłyśmy różne rzeczy (jest prawdą to, co mówią - w Mercadonie jest najtaniej). Generalnie w Murcji w sierpniu nikogo nie ma. Wszyscy jadą na playę i działają tylko nieliczne sklepy, a do tego wszędzie, dokładnie wszędzie są remonty. Zobaczymy, jak to będzie wyglądać we wrzesniu. Udało mi się dzisiaj też zalatwić hiszpański numer (w sieci Yoigo). Wracając do dzisiejszego dnia. Po powrocie ze spacerku (przy drobnych 37 stopniach) urządziłyśmy sobie małą, prywatną siestę czyli wylegiwanie się na łóżeczkach ;D A teraz znowu korzystamy z dobroci LoLo i korzystamy z institutowej sieci. Póki co, niestety, mamy problemy w internetem w mieszkaniu, ale to dłuższa odpowieść...
Jeśli jesteście ciekawi mojego pokoiku, to zapraszam tu.
¡Hasta luego!
Dzisiejszy dzień minął na przechadzkach to tu, to tam. Zwiedziłyśmy z Gosią najbliższą i taką ciut dalszą okolicę (choć tu w sumie wszędzie jest blisko ;P) i kupiłyśmy różne rzeczy (jest prawdą to, co mówią - w Mercadonie jest najtaniej). Generalnie w Murcji w sierpniu nikogo nie ma. Wszyscy jadą na playę i działają tylko nieliczne sklepy, a do tego wszędzie, dokładnie wszędzie są remonty. Zobaczymy, jak to będzie wyglądać we wrzesniu. Udało mi się dzisiaj też zalatwić hiszpański numer (w sieci Yoigo). Wracając do dzisiejszego dnia. Po powrocie ze spacerku (przy drobnych 37 stopniach) urządziłyśmy sobie małą, prywatną siestę czyli wylegiwanie się na łóżeczkach ;D A teraz znowu korzystamy z dobroci LoLo i korzystamy z institutowej sieci. Póki co, niestety, mamy problemy w internetem w mieszkaniu, ale to dłuższa odpowieść...
Jeśli jesteście ciekawi mojego pokoiku, to zapraszam tu.
¡Hasta luego!
środa, 26 sierpnia 2009
I w Murcji ;)
Hola! No i stało się! Jestem w Murcji! A dokładniej - jesteśmy ;) Podróż była ciężka...
O 1 wyjechaliśmy z Łodzi, aby po 2,5 h godzinki dotrzeć na Okęcie. Później nerwowe oczekiwanie, check - in, ostatnie uściski i poleciałyśmy! W powietrzu troszkę się pokimało, troszkę pogadało i po 3,5h wylądowałyśmy w niekoniecznie słonecznym, ale bardzo dusznym Alicante :P Oczywiście udało nam się najeść trochę starchu, bo przy odbieraniu bagażu, po tym jak każda z nas miala połowę swoich rzeczy - zatrzymała się taśma! Oj tylko Ci, którzy tego doświadczyli wiedzą jakie to nieprzyjemne uczucie. Na szczęście okazało się, że resztę bagaży można odebrać prz innym pasie (dlaczego? - nie pytajcie). Co się strachu najadłyśmy to nasze. W każdym razie takie zmęczone choć całkiem szczęśliwe postanowiłyśmy pójść i sobie odpocząć (w ciekawych pozycjach - zdjęcie). A później (za szybko) zdecydowalyśmy się pójść na autokar i czkałyśmy ponad godzinkę na patelnii :P Autokar na szczęście przyjechał, kilku miłych panów pomogło nam wrzucić bagaże do luków no i...pojechałyśmy! Muszę Wam powiedzieć, że są tu zupełnie inne krajobrazy, niż te, które mamy w Polsce. Niesamowite! Aż nie chce mi się wierzyć, że tak niedawno wyjechałam. W najbliższym czasie postaram się troszkę pofotografować ;)
Ale wracając do naszej podróży - na dworcu czekał na nas LoLo, który poopowiadał nam troszkę o mieszkaniach, pomógł nieść bagaże, a także pojechał z nami do HQ Instituto Hispánico, a później zaprowadził nas do mieszkanka.Wiadomość dnia: Gosia będzie ze mną mieszkać przez przynajmniej tydzień (jak nie więcej), dopóki nie wyremontują Jej świeżo zaklepanego mieszkanka ;) Ale fajnie, nie? :)
A teraz kilka słówo mieskzanku. Jest takie jak na zdjęciach, tyle że cieplejsze i fajniejsze i bardziej hałaśliwe ;P Ale podobno do połowy września mają pokończyć wszystkie remonty. Uff. Muszę przyznać, że właściciel mieszkania jest przesympatyczny, a jego żona jeszcze bardziej ;) Hehe. Przyszła do nas by się spytać, czy jeszcze czegos nie potrzebujemy, obiecała przynieść żelazko i wyznaczyła nowy trend w gotowaniu wody na herbatę - w mikrofali xD
A teraz siedzimy w Instituto i korzystamy z dobroci LoLo, a dokładniej z panującego tu internetu :p Jutro pójdziemy spróbować załatwić dostęp do wifi z uniwerku ;) Trzymajcie kciuki! Ja mykam, po jednak troszkę zmęczona jestem...
Papa ;)
wtorek, 25 sierpnia 2009
piątek, 21 sierpnia 2009
News
Mam dla Was wiadomość. Czy dobrą czy złą - oceńcie sami :p Mam już bilecik powrotny. Zatem w Hiszpanii spędzę dokładnie 175 dni i 17 lutego 2010 r. wrócę do Polandii. O!
środa, 19 sierpnia 2009
Mi piso, znaczy się mam gdzie mieszkać :)
No nie chwaliłam się Wam, no ale udało mi się znaleźć już mieszkanko :) Korzystałam z dobrodziejstwa jakim jest Facebook :P No serio serio. Wystarczyło zaznajomić się z Instituto Hispánico Murcia Accommondacion, przylookać ich ofertę, napisać wiadomość, przesłać kaucję no i bam! Załatwione :) Pewnie jesteście ciekawi co i jak itd i jak wygląda i gdzie jest. No dobrze, powiem Wam.Moje mieszkanko znajduje się na C./Madrid tuż przy kampusie uniwersyteckim La Merced. Teraz sobie pewnie myślicie, że "Ale ma farta, ma rzut beretem na uczelnie i może wstawać 5 min przed rozpoczęciem zajęć.". Fajnie by było. Ale niestety (albo i stety ;p) nie studiuję literatury, prawa ani filozofii, więc muszę dygać na północne obrzeża miasta, na swój kampusik Espinardo (tam jest dosłownie WSZYSTKO). Na szczęście na uczelnie jeżdżą autobusy (numer 39), które zbierają biednych studentów z całego miasta. Na przystanek nawet nie mam tak specjalnie daleko, więc jakoś to będzie. Mam nadzieję.
Wracając do mieszkanka. Jest duże. Ma dwa tarasy. Dwa salony. Kuchnie. Dwie łazienki (podobno). I trzy pojedyncze pokoje. W tym jeden mój :) Tadam. I jak się Wam podoba? Na razie daje tylko jedna foteczkę, ale jak już tam dojadę obiecuję porobić więcej i tu zamieścić.
Już za tydzień będę spać w tym łóżku. Niesamowite. Ale to zleciało. I tam pewnie też tak zleci. Ale mimo wszystkich obaw i mieszanych uczuć - już się nie mogę tego doczekać :D
Obiecuję Wam dzielnie relacjonować co i jak. Może znajdą się tacy, co to będą czytać.
O a tu mapka dla ciekawskich:
Wyświetl większą mapę
Przygotowania, czyli totalna masakra ;p
Znaczy ja już mam tu wszystko naszykowane i prawie wszystko popakowane, ale cały czas wychodzą jakieś nowe rzeczy, że to by się w sumie przydało, to też, to może nie, ale to drugie to bardzo, bo jak nie weźmiesz stąd to później za euro to będziesz musiał(a) kupować, ale z drugiej strony to waży i zajmuje miejsce, a czy to na pewno jest potrzebne, a może jednak nie, ale przecież na pół roku jedziesz, więc musisz to mieć, ale limit bagażowy, więc może to wypakuj, ale w sumie to czy ty to uniesiesz, tylko to zabierz, bo to niezbędne jest i nie zapomnij o tym, bo w razie czego będziesz płakać, tylko pamiętaj, by tego nie zgubić,....
No cóż, życie. A już za tydzień - ¡Viva España!*
* mimo wszystko jest jakaś taka niepewność, nie myślcie, że nie. Ale jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B. Będzie przecież fajnie. Musi być :)
No cóż, życie. A już za tydzień - ¡Viva España!*
* mimo wszystko jest jakaś taka niepewność, nie myślcie, że nie. Ale jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B. Będzie przecież fajnie. Musi być :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)