Tym razem postanowiłam spróbować jamón serrano*, czyli hiszpańską suszoną szynkę. W wyglądzie, smaku i sposobie przygotowania bardzo przypomina chorwacki prszut. Jeśli chodzi o moje odczucia dotyczące smaku, to muszę Wam powiedzieć, że zdarzało mi się w życiu jadać smaczniejsze rzeczy :P Na pewno spróbuję jej jeszcze raz w samej Hiszpanii, by wyrobić sobie opinię na podstawie oryginału a nie eksportowej kopii, choć nie sądzę, bym ją nagle zaczęła ubóstwiać, chociaż kto wie...:> Na razie muszę sobie wyszukać jakiś fajny przepis na tapas czy coś, by tę szynkę jakoś przerobić do formy łatwiej spożywalnej :P Jeśli to mi się uda, to nie omieszkam się pochwalić, a co! :o)
* kupiona w Almie za ok. 12 zł za paczkę
niedziela, 31 maja 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Powinni Ci Almę koło domu postawić :P
OdpowiedzUsuńP F F :P na szczęście mam niedaleko do manu :P
OdpowiedzUsuń