poniedziałek, 21 września 2009

Cartagena

Hola ;)

Tak, cały czas walczę z internetem. Tylko teraz coraz bardziej wqrza mnie jego brak. Chyba się w końcu skończy na instalacji zwykłej sieci w mieszkaniu. Ech. No nic. Zapewne jesteście ciekawi co tam u mnie słychać. No to powiem Wam, że całkiem fajnie tu ;)

W sobotę byliśmy w Cartagenie! Gosia M., Gosia S., Sebastian, Jose (znajomy Hiszpan) i ja ;) pojechaliśmy tam razem z osobami z jednego ze stowarzyszeń młodzieżowych. Dostaliśmy od nich kapelusik i chustę (by się nie zgubić ;p). W każdym razie po godzinie jazdy dotarliśmy do Catrageny. Pierwszym punktem programu był teatr rzymski. Szczerze powiedziawszy to nic nadzwyczajnego (zobaczycie zdjęcia), no ale trza się o tym przekonać na własne oczy :p Następnie poszliśmy do muzeum sztuki, gdyż właśnie odbywała się tam wystawa rzeźb Rodina. Tam pochodziliśmy, porobiliśmy zdjęcia i poszliśmy coś zjeść. To coś okazało się wielgaśną (i tanią) kanapką. Uff. Jakoś udało się nam to pozjadać (z drobną pomocą Sebastiana w moim przypadku ;p). W ramach siesty połaziliśmy troszkę po porcie, poleżeliśmy, a dokładniej poleżałyśmy na betonie majtając nogami nad wodą ;) Cudownie ;) Uwielbiam stać, patrzeć na keję i morze i czuć na sobie wiatr znad wody ;) Następnym punktem programu bylo muzeum archeologii morskiej, przed którym stały fajne litery (zdjęcia). Muzeum jest ciekawe, interaktywne i okazało się, że tego dnia był wstęp wolny, więć 3€ zostało nam w kieszeni ;) Haha. Następnie połaziliśmy po okolicy, wleźliśmy do parku z zamkiem (ofc está en obras ;p), porobiliśmy fotki pawiom (w sensie, że ptakom ;p) i poszliśmy na plac, by zobaczyć spektakl Kartagińczycy i Rzymianie. No fajne, ale zachwytów nie ma. Dużo bardziej podobało mi się na Moros y Cristianos, ale pewnie to zasługa niesamowitych kostiumów. Na koniec poszlismy zobaczyć "obozy" w/w i około 23 zmęczeni wrócilismy do Murcji.

Bardzo mi się podobała ta nasza wycieczka ;) Największą rozrywką okazały się być...kapelusze! Przy większym wietrze spadały z głowy i trza było je gonić,ew. można było z nimi robić różne dziwen rzeczy ;p Z ciekawszych przypadków; podczas przechadzki w porcie pannie Małgorzacie S. wpadł kapelusz do fontanny. Niestety, dzielny Sebastian P. nie był w stanie go wydobyć drogą lądową.Na szczęście mieli przy sobie pannę Annę S., dla której niestraszne sa fontanny. Wskoczyła do wody, wzięła kapelusz i odwróciła się. Fontanna tylko na to czekała. Ku wielkiemu zdziwniu panny Anny S. zaczęła chwalić się, jak to ona umie pryskać wodą na każdą stronę. Na szczęście panna Anna S.znajdowała się na wylocie, tak więc nie miała nic mokrego poza miejscem, w którym plecy tracą swoją szlachetną nazwę ;p

A tutaj są dla Was zdjęcia. I tu też.

Trzymajcie się, papa :)

2 komentarze:

  1. Ekstra fotki :) Akcja z odwazna Anna S. w fontannie miazdzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Głośne LOL jeśli chodzi o tą fontannę ;)

    OdpowiedzUsuń