...i zaczęła się uczelnia. Na szczęście jest to mniej hardcore'owe niż w Polsce, gdyż na razie mam tylko same wykłady, a laborki zaczynam dopiero w przyszłym tygodniu. Ale i tak boli, że już się zaczęło. Jeśli chodzi o rozumienie treści wykładów to nawet nie jest źle, są udostępnione pdfy, więc da się żyć. Niestety plan jest dość koślawy, ale no cóż. Dobrze, że internet dobrze działa :P Z takich obserwacji różnych to muszę Wam powiedzieć, że mam cholernie niestrategiczny kolor włosów - od razu mnie widać na sali (a także widać, gdy mnie nie ma O.o), gdyż poza mną wszyscy mają ciemne włosy :P No ale cóż. Życie. Wykładowcy jak na razie dość wyrozumiali, ale to niestety nie będzie trwało wiecznie...
Na szczęście udało mi się już załatwić wszystkie papierki itd, teraz czekam tylko na migawkę (kartę magnetyczną :P) i już wsioooo :) Autobus na uczelnie jedzie 30 min, do przystanku mam okolo 10 min. Bilet w jedną stronę kosztuje 1,15 €, karnet uniwersytecki unibono na miesiąc bez limitu przejazdu - 20 € (tak, na niego czekam). To tak w kwestii informacji praktycznych :P
No nic, tu możecie znaleźć mój plan zajęć (-> horario_annamaria). I teraz tak: niebieskie - wykłady, zielone - lab, żółte - na ASP.
Buziaki i powodzenia na Waszych uczelniach!
środa, 30 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Plan faktycznie ciut koslawy... ale i tak bedzie git! powodzenia! Dawno Cie tu nie bylo ;>
OdpowiedzUsuńNieco porozstrzelany ten plan. No ale cóż, miłej nauki! ;)
OdpowiedzUsuńAle świetnie:) Powodzenia tam na uczelni!! Pozdrowionka z zimnej już Polski!!
OdpowiedzUsuńM